Daniel Mencel

Udostępnij na:

Czy projektant może zaprojektować coś, czego nie potrafi własnoręcznie wykonać?

Pytanie brzmi prowokacyjnie, ale w przypadku Daniela Mencela dotyka samego centrum jego praktyki. Projektowanie nie kończy się u niego na rysunku, a wykonanie nie jest późniejszym etapem produkcji. Jedno wynika z drugiego: kształt powstaje poprzez znajomość drewna, ograniczenia narzędzia, doświadczenie dłoni i świadomość tego, jak połączenie będzie pracować za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Właśnie dlatego autorskość nie ujawnia się tutaj przede wszystkim w rozpoznawalnym geście wizualnym. Zostaje zapisana w sposobie podejmowania decyzji.

SIEDEM LAT PRZY DREWNIE

Droga Daniela zaczęła się od architektury wnętrz, lecz szybko okazało się, że sama wiedza o przestrzeni mu nie wystarcza. Brakowało kontaktu z tym, co można sprawdzić ręką: oporem włókna, zachowaniem krawędzi, precyzją cięcia, błędem, którego nie da się wymazać z ekranu. W 2017 roku przeprowadził się na południe Polski, gdzie w przydomowym garażu urządził własną pracownię. Kolejne siedem lat poświęcił samodzielnej nauce stolarki, wykonując kolejne próby i wracając do tych samych problemów tak długo, aż rozwiązanie zaczynało działać.

Ważną lekcję przyniósł również dom rodzinny. Ojciec prowadził cukiernię, a obok niej miał niewielki warsztat, w którym syn od najmłodszych lat obserwował pracę narzędziami. Z czasem zrozumiał, że najważniejszą częścią fachu nie jest sama biegłość manualna, lecz pamięć kolejnych czynności, konsekwencja i zasady, których nie warto omijać nawet wtedy, gdy prostsze rozwiązanie znajduje się tuż pod ręką. Rzemiosło zostało więc przyswojone przede wszystkim jako sposób odpowiedzialności za rezultat.

WEGNER, JUHL, MOGENSEN

Podczas studiów przypadkowa wizyta w starym magazynie pod Wrocławiem otworzyła przed nim zupełnie inny rozdział. Znajdowały się tam realizacje Hansa Wegnera, Finna Juhla i Børge Mogensena. Spotkanie z duńskim wzornictwem okazało się ważne nie dlatego, że dostarczyło gotowych kształtów do powtórzenia. Mencel zobaczył kulturę projektowania, w której wygoda użytkowania, proporcja, stolarska precyzja i trwałość pozostają częścią jednego systemu.

Późniejsze zainteresowanie modernizmem ma podobny charakter. Śląsk, w którym dziś mieszka i pracuje, stał się kolejnym punktem odniesienia, a architektura międzywojenna przywróciła znaczenie geometrii, porządkowi i długiemu trwaniu. Historia pozostaje tutaj narzędziem obserwacji, a nie kostiumem. Współczesne realizacje można odczytywać przez tę tradycję, lecz nie potrzebują jej dosłownego cytowania.

DESKA PRZED RYSUNKIEM

Najwięcej o tej metodzie mówi sposób wyboru drewna. Mencel szuka fragmentów pozbawionych sęków, zwraca uwagę na przebieg włókien i harmonię usłojenia, a w wielu przypadkach podporządkowuje cały obiekt jednej desce. Kolejność decyzji ulega przez to odwróceniu: zamiast najpierw wymyślić dowolny kształt, a następnie znaleźć odpowiedni surowiec, trzeba uwzględnić jego rzeczywiste właściwości.

Takie ograniczenie nie zawęża jednak możliwości. Przeciwnie, zmusza do dokładniejszego projektowania. W DK-101 z orzecha amerykańskiego smukłość bocznych ram wynika z rozwiązania konstrukcyjnego, a ręcznie opracowane przejścia pomiędzy blatem i podporami pozwalają zobaczyć, ile pracy zostało włożone w uzyskanie pozornej prostoty. Lekkość nie jest efektem dekoracyjnym. Zostaje osiągnięta przez redukcję tego, co zbędne, i dopracowanie tego, czego nie można już uprościć.

POŁĄCZENIE JAKO DOWÓD

W stolarskim rzemiośle wiele rozstrzygnięć znajduje się poza powierzchnią. Sposób połączenia dwóch elementów wpływa na ich stabilność, możliwość pracy wraz ze zmianami wilgotności oraz trwałość całego obiektu. Daniel nauczył się tej zależności przez praktykę, metodą kolejnych prób. Sam wspomina, że kiedyś spasowanie jednego połączenia potrafiło zajmować mu cały dzień.

Właśnie dlatego złącze może powiedzieć o projekcie więcej niż efektowny profil. W dobrze rozwiązanym miejscu styku nie ma potrzeby ukrywania sposobu wykonania. Przeciwnie, precyzja staje się widoczna dopiero wtedy, gdy dwa elementy wyglądają, jakby od początku zostały pomyślane jako jedna całość. Mosiężna wstawka, linia cięcia czy sposób prowadzenia włókna mogą pełnić podobną funkcję: nie ozdabiają, lecz ujawniają porządek, według którego powstał obiekt.

ACH-101

ACH-101 prowadzi tę myśl w stronę bardziej ażurowej konstrukcji. Dąb, orzech i papierowy sznurek tworzą układ, w którym ciężar drewnianych elementów zostaje zestawiony z lekkością wyplotu. Ręcznie modelowane podłokietniki wymagają około dwóch dni pracy dla jednej pary. W takim czasie trudno mówić o przypadkowej powierzchni. Każde zaokrąglenie jest wynikiem ręcznego prowadzenia narzędzia, a ergonomia zostaje sprawdzona nie tylko przez pomiar, lecz również przez dotyk.

Punktem odniesienia pozostaje Hans Wegner, jednak historyczna referencja jest tutaj dopiero początkiem. Znacznie ciekawsze okazuje się przełożenie dawnej lekcji na współczesne warunki: ograniczoną serię, własną pracownię i wykonanie, w którym człowiek pozostaje odpowiedzialny za końcowy rezultat. Inspiracja zostaje przefiltrowana przez doświadczenie zdobyte już po drugiej stronie historii designu.

SAPELE, SKÓRA, MOSIĄDZ

LCH-105 oraz LCH-33 pokazują, jak ta sama dyscyplina rozszerza się poza stolarkę. Sapele, skóra i mosiądz budują zestawienie o wyraźnie odmiennej temperaturze niż wcześniejsze realizacje. Twarda struktura spotyka się z miękkim siedziskiem, a metal pojawia się punktowo, tam gdzie potrzebne jest wzmocnienie albo akcent. LCH-105 z 2025 roku powstaje w numerowanej edycji, natomiast LCH-33 rozwija tę samą rodzinę w większej skali, jako fotel lub sofa.

Własna pracownia pozwala Mencelowi zachować kontrolę również nad tapicerowaniem i szyciem. Kompetencje potrzebne przy drewnie uzupełniają więc umiejętności związane z miękkimi elementami, skórą i wykończeniem. Granica pomiędzy projektowaniem a wykonaniem ponownie staje się płynna: decyzja dotycząca kształtu siedziska musi uwzględniać jego wypełnienie, napięcie pokrycia i sposób użytkowania.

CHORZÓW

Od 2024 roku Mencel prowadzi w Chorzowie własne studio, w którym rozwija autorską kolekcję wraz z kilkuosobowym zespołem. Własna infrastruktura jest logicznym następstwem wcześniejszej drogi. Skoro najważniejsze decyzje zapadają podczas pracy, ich przekazanie poza pracownię oznaczałoby utratę części kontroli nad rezultatem. Ołów, papier, modele wykonywane ręcznie, stolarka, tapicerowanie i szycie pozostają elementami jednego środowiska produkcyjnego.

AD100 2026 umieściło Daniela w gronie projektantów działających współcześnie w Polsce i poza jej granicami. Znaczenie tego wyróżnienia nie polega jednak na prestiżowej etykiecie. Ważniejszy jest moment, w którym niezależna pracownia oparta na ręcznej pracy zaczyna funkcjonować w szerszym obiegu designu kolekcjonerskiego, zachowując własne tempo i ograniczoną skalę produkcji.

RZECZ, KTÓRA PAMIĘTA SPOSÓB POWSTANIA

W pracach Daniela Mencela szczególnie interesujące jest to, że ich autorstwo nie musi być manifestowane. Nie potrzebuje efektownego gestu, żeby zostać rozpoznane. Ujawnia się w przekroju nogi, sposobie poprowadzenia włókna, miejscu styku dwóch części, napięciu wyplotu albo w tym, jak skóra układa się na drewnianej ramie.

Współczesne wzornictwo coraz częściej poszukuje nowych technologii, nowych materiałów i nowych sposobów produkcji. Mencel przypomina przy tym o czymś znacznie starszym: że wiedza może być zawarta w ręce, a projekt może dojrzewać podczas wykonywania. W jego przypadku warsztat nie jest zapleczem dla gotowej idei. Jest miejscem jej weryfikacji. Dopiero tam, gdzie rysunek spotyka opór drewna, projekt przestaje być założeniem i staje się rzeczą.