Vincent Decat projektuje towarzyszy
Co sprawia, że jeden przedmiot przechowujemy przez lata, podczas gdy inny, choć równie dobrze wykonany, szybko traci dla nas znaczenie?
To pytanie stanowi jeden z istotnych punktów wyjścia praktyki Vincenta Decata, francuskiego projektanta i artysty pracującego na styku wzornictwa kolekcjonerskiego, rzeźby i użytkowego obiektu. Decat przesuwa pojęcie trwałości poza samą jakość konstrukcji czy właściwości zastosowanego materiału. Fizyczne przetrwanie rzeczy nie przesądza jeszcze o jej miejscu w naszym życiu; przedmiot może zachować swoją integralność przez dziesięciolecia, a mimo to stać się całkowicie obojętny. O tym, czy chcemy go zatrzymać, naprawić, chronić i przekazać dalej, decyduje również relacja, jaka zdążyła się między nami wytworzyć.
Decat określa swoje obiekty mianem towarzyszy. W tym określeniu zawiera się przekonanie, że znaczenie przedmiotu może narastać wraz z czasem i użytkowaniem, podobnie jak dzieje się to z rzeczami, którym przypisujemy wartość we wczesnym okresie życia. Przedmiot pocieszenia, zabawka czy pierwsza rzecz, z którą dziecko pozostaje w szczególnej relacji, może zachować emocjonalną wagę długo po tym, jak przestaje pełnić swoją pierwotną funkcję. Decata interesuje właśnie ten moment, w którym rzecz przestaje być wyłącznie wyposażeniem i zaczyna zajmować określone miejsce w pamięci oraz codzienności człowieka.

Nie chodzi przy tym o sentymentalne projektowanie. Znacznie ciekawsza jest próba nadania obiektowi takiej obecności, która pozwala odbiorcy potraktować go jak osobny byt. W jego pracach pojawiają się przesunięte środki ciężkości, nabrzmiałe kontury, zagłębienia, gwałtowne cięcia i nieoczekiwane proporcje. Rozłożenie mas sprawia, że niektóre bryły zdają się osiadać, wyginać, napinać albo odpoczywać pod własnym ciężarem. Ich sylwetki przywołują skojarzenia z ciałem, zwierzęciem, rośliną czy inną formą organiczną, lecz pozostają wystarczająco niejednoznaczne, aby nie zamykać odbioru w jednym przedstawieniu.
Właśnie ta niejednoznaczność pozwala Decatowi budować relację pomiędzy człowiekiem a rzeczą bez posługiwania się dosłowną figuracją. Organiczność wynika z proporcji, napięcia, sposobu podparcia i rozłożenia ciężaru; antropomorficzne wrażenie rodzi się z postawy obiektu, a nie z dodania mu przedstawionych cech ludzkiego ciała. Przedmiot może sprawiać wrażenie, jakby posiadał własny ciężar psychologiczny, temperament albo stan fizyczny, choć pozostaje konstrukcją przeznaczoną do konkretnego zastosowania.
To istotne przesunięcie w stosunku do tradycji wzornictwa, w której neutralność, redukcja i podporządkowanie formy funkcji przez długi czas stanowiły jedne z podstawowych kryteriów projektowania. Decat nie rezygnuje z użytkowości, lecz pozwala jej współistnieć z autonomią obiektu. Stół pozostaje stołem, lampa lampą, a krzesło krzesłem, jednak ich funkcja nie wyczerpuje znaczenia. Zajmują przestrzeń, przyciągają uwagę, określają sposób, w jaki się do nich zbliżamy, i mogą z czasem stać się częścią osobistego otoczenia człowieka.
OD MATERIAŁU DO OBIEKTU
Wcześniejszy etap praktyki Decata był silnie związany z badaniem możliwości materiałów, w tym surowców naturalnych oraz materiałów odpadowych. Jego działalność była prezentowana w ramach Isola Design Festival, gdzie w 2021 roku projekt Vestige, wykonany z membrany lateksowej, znalazł się na wystawie Materialized, poświęconej badaniom nad surowcami naturalnymi, biomateriałami i nowymi możliwościami ich zastosowania w projektowaniu.
W tym okresie Decat interesował się przede wszystkim tym, co może wydarzyć się z materiałem, kiedy zostanie wyjęty z typowego dla siebie obiegu i potraktowany jako punkt wyjścia do projektowania. Isola opisywała jego praktykę wówczas właśnie przez pryzmat przetwarzania surowców naturalnych i odpadowych na siedziska oraz inne obiekty wyposażenia.
Z czasem ciężar jego zainteresowań przesunął się z samego potencjału materiału w stronę relacji pomiędzy komponentem, konstrukcją i odbiorem gotowego obiektu. Szczególnie wyraźnie widać to w projekcie Semi-made, pracy dyplomowej ukończonej w Design Academy Eindhoven w 2023 roku.
SEMI-MADE
Semi-made stanowi ważny punkt w rozwoju języka Decata. Projekt powstał z seryjnie produkowanych komponentów przemysłowych: zacisków rowerowych, złączek pneumatycznych, przyłączy hydraulicznych oraz tarcz hamulcowych. Elementy te zostały wyjęte z ich pierwotnego kontekstu i zestawione w nowych układach, tworząc lampy i obiekty o charakterze rzeźbiarskim. Sama Design Academy Eindhoven opisuje projekt jako połączenie podejścia rzeźbiarskiego i przemysłowego oraz wskazuje na wyraźne odniesienie do Marcela Duchampa.
Odwołanie do Duchampa jest tutaj istotne, ale nie wyczerpuje sensu projektu. Decat nie ogranicza się do gestu znalezienia gotowego przedmiotu i przesunięcia go do przestrzeni sztuki. Interesuje go dalsza praca nad tym, co już zostało wyprodukowane: zmiana układu, funkcji, skali i relacji pomiędzy poszczególnymi częściami. Element przemysłowy zachowuje ślady swojego pierwotnego zastosowania, lecz jego znaczenie zostaje przekształcone przez nowe sąsiedztwo.
W Semi-made szczególnie wyraźnie ujawnia się więc sposób myślenia, który później będzie powracał w innych pracach Decata. Przedmiot nie zaczyna się od czystej formy projektowanej w oderwaniu od rzeczywistości produkcyjnej. Może powstać z czegoś, co już istnieje, z komponentu anonimowego, seryjnego i pozornie pozbawionego indywidualności. Dopiero zmiana kontekstu pozwala wydobyć jego właściwości, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Design Academy Eindhoven zwraca uwagę, że projekt miał ujawnić często pomijane walory wizualne przemysłowych komponentów. Właśnie dlatego Semi-made można traktować jako etap przejściowy: między fascynacją gotowym elementem a późniejszym zainteresowaniem obiektem jako czymś posiadającym własną obecność.
KONSTRUKCJA, KTÓRA ZACZYNA PRZYPOMINAĆ CIAŁO
W późniejszych pracach Decata przemysłowy komponent coraz częściej ustępuje miejsca formie o bardziej organicznym charakterze. Nie oznacza to jednak porzucenia wcześniejszego zainteresowania konstrukcją. Przeciwnie: sposób budowania obiektu pozostaje jednym z najważniejszych środków jego wyrazu. Współczesne prace Decata operują masą, napięciem i równowagą. Bryła może wydawać się ciężka, lecz jednocześnie pozostawać w pozycji sugerującej ruch; może być stabilna konstrukcyjnie, a wizualnie sprawiać wrażenie, jakby dopiero co osiadła na podłożu. Nogi, podpory, ramiona czy elementy konstrukcyjne nie zawsze są podporządkowane oczywistej logice geometrycznej. Ich rozmieszczenie tworzy wrażenie pewnego rodzaju fizycznego zachowania.
To właśnie na tym poziomie pojawia się subtelna antropomorfizacja. Obiekt może wyglądać tak, jakby pochylał się, opierał, napinał albo pozostawał w stanie odpoczynku. Nie potrzebuje twarzy ani figuratywnego przedstawienia, aby wywołać w odbiorcy reakcję właściwą kontaktowi z czymś, co posiada własną kondycję. Współczesne opisy jego praktyki również wskazują na świadome zacieranie granicy pomiędzy rzeźbą a funkcją. Obiekty Decata pozostają użytkowe, lecz ich obecność przestrzenna jest równie istotna jak zastosowanie.
MATERIAŁ JAKO CZĘŚĆ PROCESU
Ważną cechą praktyki Decata jest swobodne przechodzenie pomiędzy metodami cyfrowymi, technikami przemysłowymi i pracą manualną. Wydaje się szczególnie istotne, że technologia cyfrowa nie stanowi w jego przypadku końcowego etapu produkcji. Forma może zostać przygotowana cyfrowo, a następnie poddana kolejnym ingerencjom, które zmieniają jej powierzchnię, ciężar wizualny i sposób odbioru.
Druk 3D pozwala wytworzyć geometrię trudną do uzyskania przy użyciu tradycyjnych metod, ale sama możliwość jej wydrukowania nie zamyka procesu. Szlifowanie, wzmacnianie, malowanie, patynowanie czy dalsze opracowanie powierzchni wprowadzają do obiektu element ręcznej pracy. Dzięki temu pomiędzy cyfrowym modelem a gotową rzeczą powstaje dodatkowa warstwa decyzji. W pracach Decata pojawiają się między innymi drewno, stal, aluminium, żywica, beton, miedź, szkło, PLA i brąz. Nie funkcjonują one jako neutralne zamienniki, które można dowolnie wymieniać bez konsekwencji dla projektu. Każdy materiał wnosi własny sposób zachowania, ciężar, powierzchnię i możliwości obróbki, a proces wykonania staje się częścią ostatecznej charakterystyki obiektu. W tym sensie technologia i rzemiosło nie pozostają po przeciwnych stronach procesu. Cyfrowa produkcja pozwala otworzyć określony zakres możliwości konstrukcyjnych, natomiast ręczna praca pozwala później odsunąć obiekt od anonimowości seryjnego wytwarzania. Ślad obróbki, niewielka różnica powierzchni czy indywidualne opracowanie nie są przypadkowym efektem ubocznym, lecz częścią drogi od modelu do konkretnego egzemplarza.
PRZEDMIOT JAKO RELACJA
Najciekawszy aspekt praktyki Decata pojawia się jednak dopiero wtedy, gdy wszystkie te elementy zostaną odczytane razem. Materiał, konstrukcja, technologia, ręczna praca i organiczna morfologia nie funkcjonują jako niezależne środki. Służą budowaniu określonego rodzaju obecności. Decat pyta bowiem o coś, co w projektowaniu przedmiotów użytkowych bywa trudne do uchwycenia: dlaczego chcemy zachować jedną rzecz, podczas gdy inna, równie funkcjonalna, może zniknąć z naszego życia niemal bez śladu?
Odpowiedź nie znajduje się wyłącznie w jakości wykonania. Trwałość rozumiana przez Decata ma również wymiar relacyjny. Przedmiot może pozostać z człowiekiem dlatego, że został przez niego oswojony, że towarzyszył mu w określonym czasie, że jego powierzchnia zaczęła rejestrować wspólne użytkowanie albo dlatego, że jego forma wywołuje rodzaj przywiązania, którego nie sposób sprowadzić do funkcji. Właśnie dlatego określenie „towarzysz” wydaje się w jego praktyce bardziej precyzyjne niż „przedmiot”. Towarzysz nie jest jedynie czymś, co znajduje się obok człowieka. Jest czymś, co z czasem zostaje włączone w jego codzienność.
Decat próbuje projektować właśnie dla tego momentu: dla sytuacji, w której obiekt przestaje być wymiennym elementem wyposażenia, a zaczyna posiadać własną historię w życiu użytkownika. Jego formy mogą wydawać się osobliwe, czasem niepokojąco żywe, czasem niemal czułe, lecz ich zadaniem nie jest wyłącznie przyciągnięcie wzroku. Chodzi o stworzenie warunków dla przywiązania. I być może właśnie tutaj znajduje się najistotniejsza konsekwencja jego praktyki: trwałość przedmiotu nie kończy się na tym, jak długo potrafi przetrwać jego konstrukcja, lecz zaczyna tam, gdzie człowiek ma powód, by nie chcieć się z nim rozstać.















